Oxford Drama

Koncert wrocławskiego duetu Oxford Drama w Firleju.

Data wydarzenia:
2021-10-22, godz. 20:00
Bilety:
35,00 zł (przedsprzedaż)
45,00 zł (w dniu wydarzenia)

Kiedy inni silą się na efekciarstwo mające zagwarantować krajowy lub zagraniczny sukces, oni konsekwentnie trzymają się drogi, jaką obrali na samym początku. Kroczą nią własnym, niespiesznym tempem. Rezultat? Zamiast pstrokatej, muzycznej wydmuszki skrojonej pod trendy, której blask za rok czy dwa zniknie, Oxford Drama - zespół ciągle młody scenicznym stażem i wiekiem swoich założycieli - stworzył styl trudny do pomylenia, na którego podstawie buduje jedną z najbardziej wartościowych dyskografii w polskiej muzyce ostatnich dekad.

Nelly ValverdeW przeciwieństwie do wspomnianej wydmuszki, brzmienie duetu od chwili debiutu wypełnione jest po brzegi ambitną i uniwersalną warstwą liryczną, w której - bez krzty banału i infantylności - każdy ma szansę odnaleźć cząstkę siebie. Najnowszy album jest tego najlepszym potwierdzeniem.

Po dwóch świetnie przyjętych płytach - In Awe z 2015 i Songs z 2018 roku - przyszła pora na napisanie kolejnego rozdziału w historii wrocławskiej formacji. Trzeci długogrający album w dorobku Oxford Drama nosi tytuł What’s The Deal With Time?

Jak sami przyznają, kluczowe dla nich są poczucie zgodności z brzmieniem - językiem, instrumentami, stylistyką - które najlepiej ich określa, oraz swoboda, jaką otrzymują od siebie nawzajem. Gosia DryjańskaMarcin Mrówka nie silą się na cokolwiek. Oxford Drama jest ich urządzonym po swojemu artystycznym parkiem rozrywki, gdzie dają upust fascynacjom, bez próby naśladownictwa i wpisywania w czyjekolwiek oczekiwania. - Piszemy piosenki, jakie sami chcielibyśmy usłyszeć w radiu - mówią. 

Choć ich inspiracje nadal krążą wokół twórczości Kevina Parkera i Briana Wilsona, to upływające lata, gromadzone doświadczenia i odbyte podróże pozostawiły subtelny stempel na brzmieniu What’s The Deal With Time?. Czas spędzony w Berlinie spowodował zwrot w kierunku Davida Bowiego, U2 z okresu Achtung Baby, czy Mitski. W połączeniu z zamiłowaniem do Talking Heads, Electric Light Orchestra, MGMT, czy Grizzly Bear, otrzymujemy instrukcję obsługi w jaki sposób zdekodować inspiracje przemykające tu i ówdzie po nowej płycie Oxford Drama. To nie jest już beztroskie indie z czasów pierwszych płyt Vampire Weekend, czy marzycielski pop jak u TOPS. To muzyka, której bogate brzmienie obszyte zostało tekściarstwem najwyższej próby, łączącym w sobie rozterki współczesnego człowieka (Offline) i nastrój swego rodzaju niepewności, spowodowanej aktualną kondycją świata (This Is The Internet, Retromania). Jedną z pierwszych rozgłośni na falach której zadebiutował singiel “Not My Friend” była amerykańska rozgłośnia KCRW. Utwór został zaprezentowany w audycji Henrego Rollinsa z kultowego zespołu Black Flag.

Wrocławski duet to mistrzowie pracy u podstaw, co słychać w każdym, dopieszczonym do granic dźwięku (Not My Friend). Trudno się jednak dziwić takiemu podejściu, gdy za mentorów uważa się zespół Grizzly Bear. Oxford Drama swobodnie spacerują po osi gitarowego indie (You Only See What You Like), zaglądając czasem a to w okno dream popu (Episode Couples, San Junipero), a to surf rocka muśniętego twee (Bachelor of Arts). Sami przyznają, że pracę nad utworem zaczynają od tego, by za pomocą brzmienia przekazać emocje towarzyszące im podczas jego pisania. Dodając do tego wspomnianą sumienność, jaką przykładają do procesu produkcji, słuchając What’s The Deal With Time? ma się poczucie obcowania z materiałem, do którego ktoś dołożył najlepszych i najszczerszych starań.

Momentami najnowsza płyta Oxford Drama jest jak pełne zrozumienia przyjacielskie poklepanie po plecach. Innym razem jest niczym głęboka, słodko-gorzka rozmowa, której efektem jest osiągnięcie konsensusu nawet jeśli dotyczy on rzeczy trudnych. What’s The Deal With Time? to album, nad którym unosi się jakaś nienazwana jeszcze filozofia slow indie albo comfort music, która niczego od nikogo nie oczekuje i nie wymaga, za to daje poczucie swobody i akceptacji, a może nawet oczyszczenia. Praca, jaką Gosia Dryjańska i Marcin Mrówka wykonali przy swojej trzeciej płycie, ma wymiar niemal terapeutyczny. To muzyka, która dobrowolnie chce zdjąć z barków słuchacza trapiące go rozterki. Nie ma potrzeby i powodu, by się przed tym bronić.

Wydarzenie na Facebooku.

Data publikacji:
Kategoria wydarzenia: Koncerty