Rozmowa z Janem Młynarskim - założycielem projektu Jazz Band Młynarski Masecki / Interview with Jan Młynarski - cofounder of Młynarski Masecki Jazz Band

Jan Emil Młynarski – wokalista i pomysłodawca jazz-bandu Młynarski Masecki Jazz Band, to człowiek orkiestra, zafascynowany zarówno starymi piosenkami, jak i eksperymentujący z drum´n´bassem. Nieustannie w trasie, ze względu na zaangażowanie w wiele różnych projektów. Udało się go złapać we Wrocławiu podczas festiwalu WroSound, na którym wystąpił z 67,5 Minut Projekt. Artysta wraz z jazz bandem pojedzie w trasę z realizowanym przez Firlej projekcie Polish Jazz 1918 - 2018.

For English version scroll down

Jak zaczęła się fascynacja brzmieniem muzycznym dwudziestolecia międzywojennego?

Fascynacja starymi piosenkami zaczęła się dawno, już w dzieciństwie. W moim przypadku, początkiem było spotkanie z repertuarem Stanisława Grzesiuka, czyli brzmieniem podwórkowym stricte związanym z Warszawą. Jeśli chodzi o przedwojenny jazz, jako taki, to jednak musimy skrócić tę historię. W międzyczasie była jeszcze postać Mariana Hemara, wybitnego literata, poety, twórcy wielu przełomowych piosenek. Mój ojciec w latach 80-tych robił w Warszawie spektakl pt. Hemar w Teatrze Ateneum. Miałem wtedy 8 czy 9 lat i pamiętam ten moment bardzo dobrze, bo w domu dużo się o tym mówiło. Aktorzy przychodzili do nas trenować, a ja się temu przyglądałem i jest to moje pierwsze wspomnienie związane z poważnymi piosenkami przedwojennymi. Fascynacja jazzem w dorosłym życiu to był wieloletni proces, wynikający z upodobania dla przedwojennych, niedużych orkiestr zwanych jazzbandami. Kiedy zaczynałem grać marzyłem, aby kiedyś być częścią takiego zespołu.

Później, przy różnych okazjach, zaczęliśmy rozmawiać z Marcinem Maseckim o muzyce, i prędzej czy później oczywiście musiało zejść na ten temat. Okazało się, że Marcin ma podobne fascynacje do moich i zaczęliśmy myśleć razem o zespole.

Co jest takiego urzekającego w muzyce tego okresu?

Po pierwsze, ten repertuar pochodzi z czasów, które ogólnie mnie fascynują. Jako muzyk, eksploatując go, mam możliwość przeniesienia się do tamtych czasach. O wiele bardziej niż oglądając film czy czytając książkę. Melodię mogę ożywić własną osobą.

Po drugie, są to piosenki, które były tworzone według pewnego klucza, który z biegiem lat trochę się przeobraził. Po prostu pociąga mnie piękno tych piosenek. Piękno, które tkwi w świetnie przemyślanej konstrukcji oraz stylu trochę klasycznym.

Przedwojenna polska fonografia była tworzona przez wybitne osobowości artystyczne. To widać podczas eksploatacji ich repertuaru. Nie sposób nie myśleć o ludziach, którzy go tworzyli.

Ci ludzie, ale i ich historie, jak m.in. Henryka Warsa, który przewędrował kawałek świata razem z armią, i wszędzie gdzie był zakładał orkiestrę i koncertował. Wszędzie miał determinację, aby grać.

Charakterystyczne życiorysy tych ludzi wynikają z tragicznej historii II wojny światowej. Henryk Wars jest faktycznie jednym z najbardziej wyróżniających się kompozytorów, bardzo oddanych swojemu zawodowi. Tak się złożyło, że był szefem orkiestry drugiego korpusu gen. Andersa, który oprócz tego, że był formacją wojskową, był również wędrującą Polską przez świat. Za żołnierzami szły dziesiątki tysięcy ludzi, Polaków różnych profesji i społecznych klas. W ramach drugiego korpusu był teatr oraz orkiestra. Ta orkiestra jest czymś, co mnie osobiście bardzo pasjonuje. Historia pokazuje, że ludzie w trudnych warunkach, często ekstremalnych, byli w stu procentach oddani swojemu wyuczonemu zawodowi. Niezależnie od scenerii, warunków, możliwości, dawali ludziom rozrywkę. Przyszli na świat, żeby dawać ludziom rozrywkę, podnosić na duchu, sprawiać, aby się uśmiechali i wzruszali. Henryk Wars złożył orkiestrę z najwybitniejszych instrumentów rozrywkowych i dzięki niej wraz z pozostałymi muzykami, przeżył wojnę. Później większość porozjeżdżała się po świecie. Można powiedzieć, że jest to epilog polskich karier tych ludzi ponieważ większość z nich nie wróciła po wojnie do Polski. Henryk Wars stał się ikoną popkultury, ale tych nazwisk było dużo więcej: Henryk Gold, Samuel Ferszko, brat Henryka Artur Gold, Jerzy Petersburski, Dan Daniłowicz, Feliks Konarski. Jazzband Młynarski-Masecki daje możliwość obcowania ze światem, któremu przez historię tragiczną nie dane było się przeobrazić. Zbyt szybko zostało to ucięte i odeszło do świata retro.

Czy wy chcecie te piosenki przywrócić do życia, czy chcecie im nadać współczesne brzmienie? Jakie jest założenie?

Te piosenki, niezależnie od tego, kiedy są grane, a także od sposobu, w jaki są grane, żyją w naszej świadomości. Znają je nawet dzieci, ponieważ są to melodie które należą do kanonu kultury dwudziestego wieku. Ale z drugiej strony są też świetnym materiałem do eksploatacji aranżerskiej. I my zdecydowanie od początku mieliśmy pomysł, żeby zrobić to po swojemu. Oczywiście w odwołaniu do prawideł sztuki grania sprzed 70-ciu, 80-ciu lat. Marcin Masecki na tej płycie zaistniał jako wybitny aranżer. Została melodia, ale aranż jest zupełnie nowy.

Kim są muzycy jazz-bandu Młynarski & Masecki?

Są to nasi przyjaciele i ludzie związani ze środowiskiem Lado ABC. Każdy z nas gra w wielu zespołach. Dużo myśleliśmy o tym, jak ma wyglądać zespół, a także o jego instrumentarium. Czy zwrócić się w stronę operetkowego grania XIX w. czy raczej przełomu wieków? W końcu zdecydowaliśmy, że chcemy stworzyć wyczynowy zespół oparty na brzemieniu trzech saksofonów. Tomasz Duda jest podporą Lado ABC, wybitnym saksofonistą. Gra w moim Warszawskim Combo Tanecznym, w zespole Mitch&Mitch oraz zespole Baaba. Jarosław Botur, który gra na saksofonie C (w tym stroju nie gra się od dobrych siedemdziesięciu lat), jest muzykiem stricte jazzowym, naszym kolegą jeszcze z czasów licealnych. Michał Fetler, saksofonista klasyczny z takimi inklinacjami rozrywkowymi, które były w jazz-bandzie niezbędne, aby zbliżyć się do grania przedwojennego. Wtedy było ono grane przez muzyków klasycznych. Piotr Wróbel gra na suzafonie. Decyzją zespołu stwierdziliśmy, że suzafon zastąpi bas. Jerzy Rogiewicz, absolutnie wybitny perkusista, który z Marcinem Maseckim gra od lat, oni są jak jedno, myślą podobnie bardzo. Zespół jest mieszanką osobowości.

Z Janem Młynarskim rozmawiała Ula Andruszko. Cała rozmowa do odsłuchania poniżej.

How did the fascination for the sound of the interwar music begin?

The fascination began long time ago, because during my childhood. The fascination for old songs. In my case, the old songs became a part of me thanks to Stanisław Grzesiuk, meaning the “backyard repertoire” tightly related to Warsaw. However, if it comes to the pre-war jazz as such, we have to shorten this story. In the meantime, there was also the figure of Marian Hemar, a remarkable writer, poet, an author of many beautiful songs. My father was creating a show called „Hemar” in the eighties in the Ateneum Theatre in Warsaw, back then I was 8 or 9 and I recall everything very well, people were talking about the piece, actors were coming to our house to rehearse. I was observing all this and it is my first memory related to those solemn pre-war songs. It has transformed into a fascination in my adult life… I think it was a long-term process resulting from my weakness for the small, pre-war orchestras, that were called jazz-bands. When I started to play, I had this dream to play in a band like this. Later, during various occasions, we started to discuss music with Marcin Masecki and sooner or later this subject had to come up. It turned out that Marcin had similar fascinations as I did and we started to dream together about creating such band.

What is so captivating about the music of this period?

First of all, this repertoire is from the times that attract me in general. As I am a musician, exploring this music was for me a chance to exist in those times for a while. A lot more than watching a film or reading a book, because I make this period alive by myself. Second of all, these are song that were created according to a key that during the years has transformed itself. It is just the beauty of these songs that draws me so much to them. Because they are so classical, they have this structure that is always very well-thought. The pre-war phonography was created by some outstanding artistic personas and while exploiting this material, it is impossible not to think about those people.

Those people, but also their stories, as for example the one of Henryk Wars, who wandered quite a distance with an army and everywhere he was, he was setting up orchestras and was giving concerts. Wherever he was, he was determined to play.

These biographies are as they are, because of this horrific Second World War. Henryk Wars is indeed one of the most prominent composers, very devoted to his profession. It so happened that he was a leader of the orchestra of the second army unit of general Anders, which apart from being an army formation, was simply this Poland wandering through the world. And it is thanks to the fact that the army was followed by thousands of people, Poles of different occupations and social classes. This second army corpus included a theatre and an orchestra. This orchestra is something that I am personally very passionate about. The fact that people in difficult conditions, often extreme ones, were fully devoted to their trained profession. 

Independently from the scenery, conditions, capabilities, they were offering entertainment to people. Because they were born to entertain, to cheer people up, to make people having fun, make them smile, make them cry.

Henryk Wars has set up this orchestra with the best entertainment instruments and thanks to this orchestra they have survived the war and later dispersed in the entire world. This is, we could say, an epilogue of Polish careers of these people, because most of them did not return to Poland after the war. Hanryk Wars became a pop culture icon, however there were more names: Henryk Gold, Samuel Ferszko, a brother of Henryk Artur Gold, Jerzy Petersburski, Dan Daniłowicz, Feliks Konarski. Because we work with the material, we have the possibility to interact with this world, which because of the tragic history, could not transform. Because it was cut too rapidly and this world too soon became a world of the past.

Do you want to bring these songs back to life, do you want to give them a modern sound? What is your aim?

These songs, irrespectively of the time they are played or the manner, it is always possible to bring them back to life and they live in our consciousness. Even kids know these song, as these songs precisely are an element of the fundamental culture of the 20th century. On the other hand, they are a great material for the arrangement exploitation. And from the very beginning we surely had this idea to do it „our way”. But with respect to the rules of the art of playing from 70, 80 years back. However, Marcin Masecki emerged as a great arranger. The melody stayed, but the arrangement is completely different.

Who are the musicians from the Mlynarski & Masecki jazz-band?

They are our friends. People related to the Lado ABC environment. Each of us plays in many bands. It took us quite some time to find out how the band should be, what instruments should it include. Should it be looking more toward 19th century and this kind of “operetta” playing or rather should it focus on the turn of the century? Finally, we have found out that we want to make this sport-like, a bit “extreme” band based on the sound of three saxophones.

Tomasz Duda is a pillar of the Lado ABC, an outstanding saxophonist, he plays in my Warsaw Dance Combo (Warszawskie Combo Taneczne), in the Mitch&Mitch bank, Baaba band. Jarosław Botur, who plays on the saxophone C (playing in this tuning only existed some 70 years ago), strictly a jazz musician, our friend from high school period. Michał Fetler, classical saxophonist with some entertainment music inclinations, which was very welcomed in our jazz-band as he could get us closer to this pre-war way of playing. Back in the time it was done by classical musicians. Piotr Wróbel plays on sousaphone, because this was our decision, to take sousaphone as a bass. Jerzy Rogiewicz, an absolutely incredible percussionist, he has been playing with Marcin Masecki for years now, they form a unity, they think very much alike. It is a mixture of personalities.

Wpis w kategorii: Aktualności