CO WIESZAMY W UKRYCIU [wystawa on-line]

Czasem wiszą w domach na ścianach makatki, rodzinne zdjęcia, czasem plakat z ulubionego filmu a czasem... jakaś perełka. To właśnie te perełki ukryte przed światem będziemy podglądać przez tydzień trwania wystawy.
Każdego dnia wejdziemy do mieszkania ciekawego wrocławianina lub wrocławianki i zobaczymy: co i jak eksponują w swoich prywatnych przestrzeniach. Na naszej wystawie poznacie nie tylko ciekawych twórców i ich prace, ale także właścicieli dzieł sztuki oraz historie o tym, jak to się stało, że zostali właścicielami wyrwanego z przestrzeni galeryjnych albo pracownianych dzieła.

Dzień pierwszy

eksponat: Mieto Olszewski, "Kupa złota"
właściciel: Maciej Pytlak
 
Jesteśmy dzisiaj w mieszkaniu artysty malarza Macieja Pytlaka, nauczycielki i graficzki Justyny Machnio oraz ich syna Tomka - piłkarza!
 
Maciek Pytlak: W 2013 r. otrzymałem ten rysunek od mojego profesora z pracowni dyplomowej ASP w Gdańsku: Mieczysława Mieto Olszewskiego, jako „mądrość” na dalszą drogę życia. Od tamtej pory zajmuje honorowe miejsce na ścianach kolejnych wynajmowanych mieszkań. Sam tworzę wielkoformatowe malarstwo, spore abstrakcyjne płótna. Po stworzeniu serii dyplomowej „Odbicia” okazało się, że o ile wielki format oferuje sporą wolność i daje możliwość rozmachu to stwarza komplikacje transportowe. Kiedy pojawił się pierwszy problem z transportem mojego obrazu „Wielkie jajo”, profesor Olszewski zaproponował mi pomoc i „zajęcie się” moim obrazem. W ramach „chyba” rekompensaty otrzymałem „Kupę złota”. Ta mądrość sporo mi dała - o ile na moje obrazy zawsze jest problem z transportem i znalezieniem odpowiedniej ściany - tak na „Kupę złota” zawsze znajdzie się miejsce . Czy to w Gdańsku, czy we Wrocławiu, gdzie aktualnie mieszkam, pracuję i tworzę ( btw. mój dyplom dalej jest w Gdańsku;)).
 
prof. Mieczysław Mieto Olszewski: Niewiele przesadzę twierdząc, że jestem w posiadaniu najpiękniejszego obrazu Maćka Pytlaka, być może także największego. Jest ozdobą mojego domu i mojej kolekcji. Z kolei rysunek „Kupa złota” w domu Maćka nie jest efektem wymiany.
Mówiąc, że dwaj artyści wymienili się pracami, sugerowałbym, że Pytlak jest niepełnosprawny umysłowo.
Przez lata prowadząc w Akademii pracownię dyplomową, nieskromnie twierdziłem, że produkuję Rolls Royce’y. Maciek jest takim malarskim Rolls Royce’m.
Po dyplomie (wyróżnionym tytułem najlepszego) wykorzystałem fakt, że mój ulubiony obraz swym formatem sprawia dużą niewygodę transportową na nowej drodze życia, i bezczelnie zaproponowałem „pomoc”.
Nie jest to do końca oszustwo i mobbing jednocześnie, myślę że jednak trochę się Maćkowi przydałem.
 
Mieto Olszewski - jest profesorem zwyczajnym w Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Uprawia malarstwo, malarstwo monumentalne, rysunek, ilustrację książkową, rzeźbę z przedmiotów gotowych. W dorobku ma ponad dwadzieścia wystaw indywidualnych (Norymberga, Dusseldorf, Burgfelden, Zwingenberg, Breda, Lubeka), oraz udział w ponad 200 wystawach zbiorowych m.in. w Kanadzie, Japonii, Turcji, Iranie, Niemczech, Francji, Holandii, Danii, Norwegii, Szwecji, Anglii, Belgii, Bulgarii, Jugosławii, etc.
Jego prace znajdują się w zbiorach Muzeum Narodowego w Gdańsku i Szczecinie, Muzeum Okręgowego w Toruniu, Muzeum Kartofla w Monachium, Muzeum Karykatury w Montrealu, Amsterdamie, Gabrowie, Skopje, Warszawie oraz w zbiorach prywatnych. Jest laureatem wielu nagród i wyróżnień, zarówno w kraju, jak i zagranicą.
 
Maciej Pytlak- Zajmuje się malarstwem, instalacją i od niedawna sitodrukiem, absolwent gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych z tytułem najlepszego dyplomu. Brał udział w rezydencji w Traunkirchen w pracowni Zhou Brothera oraz wielu wystawach w Polsce i za granicą (m.in. wrocławska wystawa w ramach ESK - "Znajomi znad morza") . Laureat organizowanych w Szczecinie "Inspiracji".

 

Dzień drugi

eksponat: Martyna Cierpisz, "Entrace"
właściciel: Joanna Grzelczyk
 
Jesteśmy dzisiaj w domu (a raczej książkowej piwniczce, gdzie leżakuje się jak wino) Aśki Grzelczyk, propagatorki komiksów, exbibliotekarki, założycielki i moderatorki dyskusyjnego klubu komiksowego "Wykolejeni" i tegorocznej stypendystki MKiDN (więcej o niej i artystce poniżej).
 
Aśka Grzelczyk: "Jak długo będziesz jeszcze trzymać u mnie te obrazy? Ta chata to nie magazyn, kochana, a wystawę miałaś prawie rok temu!"- tak mogły brzmieć (pomijając poirytowany ton i być może jakieś nieprzyjemne wstawki) wypowiedziane przeze mnie zdania, które uruchomiły dyskusję pomiędzy kuratorką wystawy "Ulica krokodyli" w CK Agora w 2017 r. a Martyną Cierpisz, bohaterką tej wystawy, autorką kolaży, kostiumów i scenografii. W jej wyniku dziewczyny wspólnie ustaliły, że jedynym bezbolesnym rozwiązaniem sytuacji jest sprezentowanie mi na nadchodzące urodziny największego - a więc najtrudniejszego do przetransportowania - spośród przechowywanych po wystawie kolaży. Potwierdziły tym samym to, co wiem od dawna: mam ogólnie sporo szczęścia. Nie dość, że kolaż Martyny, mówiąc trywialnie, bardzo mi się podoba, to na dodatek doskonale wkomponował się w przestrzeń mojego pokoju. Wcześniej na ścianach wieszałam puste ramy znalezione na śmietniku, wzorem scenografii wnętrza mieszkania głównego bohatera filmu "Pętla" Wojciecha Jerzego Hasa. Co ciekawe, obraz Martyny, inspirowany twórczością Schulza, wciąż przypomina mi o dawnej fascynacji kinematografią, w szczególności filmami braci Quay i właśnie Wojciecha Hasa. Mimo dość niepokojącej atmosfery, pozwala mi czuć się bezpiecznie i komfortowo w miejscu, które wypełnia swoją obecnością. Jestem przekonana, że zostanie ze mną na długo, a z pewnością nigdy nie będzie zbyt wielki na transport do kolejnego miejsca mojego zamieszkania!
 
Martyna Cierpisz - artystka wizualna, kostiumografka, twórczyni animacji. Absolwentka Wydziału Sztuk Wizualnych Akademii Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi, która swój dyplom przygotowała w Pracowni Scenografii i Kostiumu prowadzonej przez dr hab. Ewę Bloom Kwiatkowską. Wyróżniona w konkursie o Nagrodę Scenograficzną im. Jerzego Moskala. Uczestniczka wystaw oraz festiwali filmowych. Obecnie pracuje na planach wielu znanych produkcji filmowych.
 
Aśka Grzelczyk - założyła i nadal prowadzi dyskusyjny klub komiksu Wykolejeni (od marca 2018), pisze i realizuje projekty promujące czytelnictwo (w szczególności powieści graficznych), skierowane przede wszystkim do młodzieży. Z wykształcenia historyczka sztuki, relatywnie długo w zawodzie bibliotekarki, obecnie stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Od kilku lat kolekcjonuje powieści graficzne, które zamierza w przyszłości udostępniać publicznie, a także grafiki i ilustracje swoich ulubionych twórców i twórczyń, m.in. Gosi Kulik, Macieja Sieńczyka czy Zavki.
https://www.facebook.com/M%C5%82odzi-gniewni-projekt-edukacyjny-110728447401066

 

Dzień trzeci

eksponat: Marta Fonferek
właściciel: Maciek Przestalski
 
Witamy w kuchni Maćka Przestalskiego - dziennikarza na stałe związanego z Radio RAM i Radio Wrocław Kultura. Na ścianie - praca Marty Fonferek, artystki z okolic Bielska-Białej, która zaczęła malować 19 lat temu dzięki zajęciom w Środowiskowym Domu Samopomocy "Podkowa" pomagającego osobom w kryzysie zdrowia psychicznego.
 
Maciek Przestalski: W przedwojennej kamienicy na Gajowicach mamy przestronną kuchnię, w której spędzamy sporo czasu. Najczęściej tu właśnie pracujemy i spotykamy się ze znajomymi. Jak widać na zdjęciu, tu również trzymamy rowery. Na ścianie, na przeciwko balkonu wisi jeden z naszych ulubionych obrazów. To praca pochodzącej z Bielska-Białej artystki Marty Fonferek, którą przy okazji wystawy w Klubokawiarni Aquarium w Galerii Bielskiej BWA w 2017, zobaczyła mama mojej Miłki. "Dużo zwierząt, postaci spotyka się w innym świecie" - powiedziała pani Marta, w krótkiej wypowiedzi zarejestrowanej podczas wernisażu. To pasuje do naszego domu.
 
Maciek Przestalski- wrocławski dziennikarz radiowy. Zaczynał w rozgłośni studenckiej, pracował także w stacji komercyjnej, jednak od kilku lat nierozerwalnie związany jest z Radiem RAM oraz Radiem Wrocław Kultura. Pomaga Piotrowi Bartysiowi układać RAMową playlistę, zaprasza do studia wrocławskich dj’ów (Fleszlajt), raz w miesiący organizuje koncerty na żywo (RAM Session), rozmowia o technologiach, prywatności w sieci, wirtualnej rzeczywistości (FutuRAM) oraz koncertach, wystawach, spotkaniach i artystycznych wydarzeniach w naszym mieście (Radio Wrocław Kultura).
 
Marta Fonferek- uczestniczka warsztatów w Środowiskowym Domu Samopomocy "Podkowa". Maluje od dwudziestego roku życia odkrywając dzięki malarstwu swój niezwykle kolorowy, ciepły i przyjazny świat. Warsztaty, w których uczestniczyła pomagają przełamywać bariery w kontaktach z otoczeniem wywołane lękami i skutkami choroby.
Prace Marty oraz innych uczestników zajęć, pokazywane na wystawach, kiermaszach i poprzez wydawnictwa, pomagają zmieniać stereotypy na temat osób z chorobami psychicznymi.
zdjęcie Maćka: Michał Gadek

 

Dzień czwarty

eksponat: szkło kolekcjonerskie z lat 70., replika krzesła projektu Charlesa i Ray Eamesów (DAW)
właściciel: Ewelina Panek
 
Dzisiaj wyjątkowa gospodyni - zaangażowana w ochronę środowiska Ewelina, której ukochane przedmioty są bezcenne:) i to dosłownie!
 
Ewelina Panek: “Ucz się, bo inaczej będziesz zbierać śmieci!”. O ironio, bo właśnie na studiach zaczęłam zaglądać do śmietników w poszukiwaniu skarbów. W Polskiej kulturze temat śmieci jest postrzegany jako wstydliwy i odrzucający, natomiast w moim mniemaniu jest bardzo niedoceniony - zarówno jeżeli chodzi o sztukę, jak i ochronę środowiska.
Jedne z ciekawszych moich znalezisk, którymi chciałabym się z Wami podzielić, to artystyczne szkło użytkowe Asteroid. Projekt stworzył Jan Sylwester Drost w latach 1972-75 dla Huty Szkła Przemysłowego w Ząbkowicach. Obecnie elementy tego zestawu uchodzą za ikony polskiego wzornictwa przemysłowego. Trzy lata temu talerze z tej samej serii, które znalazłam na śmietniku, były elementem ekspozycji podczas Lubelskich Dni Modernizmu. Innym ciekawym śmietnikowym znaleziskiem jest zestaw sześciu miseczek z miodowego szkła prasowanego z wzorkiem w trójkąty i nieregularnym rantem. Pochodzą z Huty Szkła Prądniczanka z Krakowa z II poł. XX wieku.
Oprócz szkła kolekcjonerskiego w swojej śmietnikowej kolekcji posiadam również rośliny, książki, ręcznie malowane obrazy, stolik oraz krzesła, w tym wyjątkowe, którego praktyczność dorównuje pięknej formie.
 
Ewelina Panek - absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, aktywistka ekologiczna w Stowarzyszeniu Ekologicznym EKO-UNIA, pomysłodawczyni i współorganizatorka akcji sprzątania terenów zielonych we Wrocławiu "Sprzątamy ze świadomością", psia mama, miłośniczka lumpeksów i promotorka roślinnego jedzenia.
https://www.facebook.com/EkoUnia
 
1. "Asteroid", Jan Sylwester Drost - polski artysta plastyk, projektant wzorów przemysłowych, wybitny projektant i technolog szkła. Tworzył zarówno szkło seryjne jak i unikatowe, przypisuje mu się upowszechnienie szkła prasowanego.
2. Komplet sześciu miseczek-salaterek. Pochodzi z huty szkła Prądniczanka z Krakowa. Przykład polskiego wzornictwa z lat 70-tych. Szkło prasowane, w kolorze jasnego bursztynu. Powierzchnia tłoczona w trójkąciki. Bardzo nowatorski jak na tamte czasy i obecnie ciągle niezwykle atrakcyjny wzór.
3. Charles i Ray Eames to jedni z najważniejszych i najsłynniejszych amerykańscy projektantów XX wieku. Zasłynęli genialnymi projektami krzeseł, foteli i innych mebli. Projektowali wnętrza, ich umeblowanie i tkaniny.
Eames to krzesło będące współczesną wersją legendarnego fiberglass chair. Zostało ono wyprodukowane we współpracy z Zenith Plastic dla muzeum sztuki nowoczesnej jako odpowiedź na ogłoszony konkurs nisko budżetowego projektu mebla. DAW = dining height side armchair wooden base (krzesło do jadalni o ramie drewnianej) dostępne jest w wersji plastikowej lub wyścielanej tapicerką hopsak.

 

Dzień piąty

eksponat: Bogna Gniazdowska, BG'12 Wróbel
właściciel: Dominika Gnatek (Niemczyk)
 
Gości nas dzisiaj nietuzinkowa artystka z mężem. Reżyserka o piekielnym poczuciu humoru, skromnych ambicjach sięgających gwiazd, tak samo wściekle inteligentna, co bridgetjonesowa:)
 
Dominika Gnatek: Moja koleżanka, Kasia Warzecha (warta uwagi reżyserka- jej animacja „We have one heart” znalazła się właśnie na liście oscarowej!), zostawiła mnie i mojemu mężowi mieszkanie pod opieką w Warszawie na ul. Nabielaka. Nie jestem już pewna, dlaczego przyjechaliśmy, ale zapewne w celach towarzyskich- imprezy w Wawie traktujemy śmiertelnie poważnie i czasami przyjeżdżamy na nie specjalnie z Wrocławia. Niemczyk (maż) wyciągał coś z samochodu, a ja weszłam do Galerii. Byliśmy świeżo po kłótni na temat: „Ty kupujesz sobie wszystko, co ci strzeli do głowy, a ja w tym domu to tylko oszczędzam”. Oglądałam wiszące w galerii obrazy i w oko wpadły mi Wróble Gniazdowskiej- to był chyba cykl 3 obrazków. Niemczyk, który wszedł za mną, zaproponował, żebyśmy go kupili- w ten sposób postanowił udowodnić, że nie tylko on ma w tym domu prawo do fanaberii. No i kupiliśmy, po długich rozmyślaniach, który będzie odpowiedni (tego nie, bo jest smutny, tego nie, bo ma bezczelny wyraz dzioba). Do naszego domu, już oprawiony w cukierkoworóżową ramkę, trafił Wróbel Pyskaty. Odnalazłam Bognę Gniazdowską na fb i odtąd mamy kontakt fejbukowy, choć jeszcze się nie spotkałyśmy. Okazało się, że pisze też bardzo dobrą poezję, więc teraz mam ją na oku i zyskałam podwójnie.
 
Dominika Gnatek (Niemczyk) - absolwentka historii sztuki na UW we Wrocławiu i reżyserii na WRiTV (obecnie Szkoła Filmowa im. K. Kieślowskiego w Katowicach). Realizowała krótkie metraże pod okiem m.in. Macieja Pieprzycy, Filipa Bajona czy Marcina Wrony. Trzecioroczny film dyplomowy Dominiki był inspirowany thrillerami Polańskiego, "Otwórz mi" znalazł się pod opieką Krakowskiej Fundacji Filmowej i trafił do programu festiwalu Febiofest w Bratysławie oraz na Kinopróba w Rosji.
W 2018 roku nominowana do nagrody WARTO Gazety Wrocławskiej.
W tym samym roku otrzymała na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni nagrodę im. Lucjana Bokińca za "Zwykłe Losy Zofii", krótkometrażowy film dyplomowy. Etiuda została również wyróżniona na festiwalu Spectrum w Świdnicy, dostała nagrodę za najlepszy film polskojęzyczny na festiwalu Węgiel w Katowicach, nagrodę publiczności na Sopot Film Festiwal w Sopocie, a grający w niej Julian Świeżewski został nominowany do nagrody im. J. Machulskiego za najlepszą drugoplanową rolę męską. Ponadto "Zwykłe losy Zofii" pojawiły się w programach takich festiwali jak CinemaForum w Warszawie, Solanin w Nowej Soli, Monterrey w Meksyku, Nowe Horyzonty we Wrocławiu, PriFest w Kosowie, DocFilm Festiwal w Gdańsku, Neisse Film Festiwal, Short Waves w Poznaniu, FILMOFFO w Opolu Lubelskim, ZOOM- Zbliżenia w Jeleniej Górze, w Sofii na Early Bird Festiwal i na Festiwalu Polskich Filmów w Los Angeles.
Oprócz reżyserii, piszę również scenariusze i opowiadania, za jedno z nich uhonorowano ją nagrodą im. E. Hemingwaya.
Obecnie pracuje nad developmentem filmu fabularnego „Bliskość”.
 
Bogna Gniazdowska – malarka i poetka, absolwentka warszawskiej ASP, dyplom z wyróżnieniem w pracowniach profesora Stefana Gierowskiego i profesora Ryszarda Winiarskiego. Stypendystka Ministra Kultury w 1991 roku. Miała ponad 21 wystaw indywidualnych, brała udział w ponad 50 pokazach zbiorowych w kraju i za granicą. Jest współautorką (Z Olgą Wolniak) filmu – „Od tego nie uciekniesz” i autorką trzech filmów animowanych „Limeryków Aliteracyjnych”. Była w 2013 roku kuratorką pierwszej wystawy indywidualnej laureatów APH, w Warszawie. Autorka dwóch tomików wierszy „Mój wybór” i „Czereśnie na klamce” (wyd. „Convivo”). Swoje wiersze publikowała również w „Kwartalniku Artystycznym”.

 

Dzień szósty

eksponat: Wojciech Otecki, Gemini
właściciel: Mateusz Łazor
 
Dzisiaj będzie męsko. Jesteśmy w mieszkaniu Mateusza Łazora, wspinacza z krwi i kości, który jest szczęśliwym właścicielem grafiki wrocławskiego artysty Wojtka Oteckiego.
 
Mateusz Łazor: Dostałem na urodziny cztery lata temu grafikę Wojtka Oteckiego. Znałem wcześniej jego murale, ale nie myślałem, że zawiśnie także u mnie na ścianie! Próbowałem to oprawić na własną rękę, jednak nic nie pasowało do formatu grafiki a ja z lenistwa odkładałem to wiecznie na później. Kiedy zostałem zaproszony na wystawę online, wiadomo było, że trzeba grafikę oprawić. Przyjaciółka, od której dostałem pracę na 28 urodziny (i jednocześnie organizatorka niniejszej wystawy online), obiecała pomoc z oprawą. Odezwała się także do artysty z informacją o wystawie. Okazało się, że miejsce, gdzie kupiła grafikę kilka lat temu, handlowało pracami Oteckiego bez jego wiedzy, dlatego spotkało się to z niemałym zdziwieniem artysty. Całe zajście sprawiło, że ja i Gośka dostaliśmy od Wojtka Oteckiego jego grafiki w prezencie! Nie znam się na tym, ale chyba tak się tworzy historia sztuki;) W ostatni wtorek, zaopatrzeni w czilijskie czerwone wino w podzięce (nieadekwatnej do skali gestu artysty) dostałem sygnowaną, piękną pracę Oteckiego! Podwójna radość, bo oprawiona "nielegalna" odbitka zostanie ze mną - jako sentymentalny świadek tej miłej w skutkach historii.
 
Mateusz Łazor - pochodzi z Dzierżoniowa, gdzie w swoim pokoju już jako nastolatek na 6m2 budował wraz z bratem swoją pierwszą ściankę wspinaczkową. Po trzech miesiącach treningów, na pierwszych zawodach zwyciężył w Mistrzostwach Wrocławia. Kolejne trzy miesiące trenowania zaowocowały trzecim miejscem w Pucharze Polski oraz zdobyciem tytułu Vicemistrza Polski. W kolejnych latach, zdobywając już najwyższe nagrody, w tym Mistrzostwo Polski Juniorów i 2. miejsce wśród Seniorów, pojechał na Mistrzostwa Świata do Chin, gdzie był 15. na całym globie. W tym czasie zafascynowała go wspinaczka po skałach, której oddaje do dzisiaj każdą wolną chwilę. W trakcie studiów Polski Związek Alpinistów przyznał mu klasę międzynarodową mistrzowską za przejścia skalne. Zawodowo związany z pracą na wysokościach.
 
Wojciech Otecki- zajmuje się grafiką warsztatową i cyfrową, ilustracją, rzeźbą i malarstwem. Tworzy prace, które są reinterpretacją ludowych podań, wymyśla osobliwe hybrydy, które oswaja i zestawia ze swoimi fascynacjami i lękami. Buduje swój osobisty, wyjątkowy folklor. Chętnie sięga po drewno, woli surowe ściany od płócien. Ceni sobie rzemiosło na równi z twórczą koncepcją. Aktywnie uczestniczy w licznych Festiwalach związanych ze StreetArtem. Jego murale możemy oglądać w m.in w Lyonie, Dreźnie, Wrocławiu, Besancon, Lille, Krakowie, Gdańsku, Katowicach, Warszawie, czy Gdyni. Obecnie pracuje na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, gdzie dzieli się swoim talentem i zaraża swoją pasją do grafiki.

 

Dzień siódmy

eksponat: praca Marcina Cibora
właściciel: Patrycja Wybranowska (choć w papierach Walczak)
 
Dzisiaj jesteśmy na Grabiszyńskiej u naszej firlejowej bywalczyni, świetnej kolażystki (!) a na co dzień Pani Inżynier wspomagającej merytorycznie przemysł ciężki:)
 
Patrycja: W naszym małym, wynajmowanym mieszkaniu, w starej kamienicy przy ulicy Grabiszyńskiej, na meblościance na przeciwko kanapy, stoi mój ukochany obraz, w samym sercu naszego codziennego życia.
Obraz jest ze mną od około trzech lat. Nabyłam go nieplanowanie na targach rękodzieła, które odbywały się na starym peronie Dworca Świebodzkiego. Przyszłam tam odwiedzić jedną z wystawczyń - moją koleżankę SamaCut / Lubę Shyndler (również genialną kolażystkę - przyp. red.). W piękny, słoneczny dzień wczesnoletniego południa, zobaczyłam obraz Marcina Cibora, obraz, który w jednym momencie wdeptał mnie w ziemię i doprowadził do tego, że ogarnęło mnie bezkresne uczucie beznadziejności i już wiedziałam: ten obraz musi być mój.
Jako dumna posiadaczka nowego nabytku, przy okazji wizyt członków rodziny, chwaliłam się zakupem obrazu, na którym, jak się okazało, każdy widzi... PSA! Ogromnie poirytowana sprofanowaniem (w zakresie interpretacji) mojego wspaniałego nabytku nie rozmawiam już z nikim na temat obrazu. Przyznam, że od około dwóch lat, gdy potrzebuje chwili wytchnienia, siadam na kanapie na przeciwko obrazu i przypominam sobie usłyszane: "A co to? pies?!", "Jak dla mnie to pies", "No, ja też widzę psa"... i szukam na obrazie psa, którego widzi moja rodzina a którego ja tam dostrzec nie umiem. Obraz do chwili obecnej nie doczekał się ramy, ale jego surowość bez niej wydaje mi się najodpowiedniejsza.
 
Patrycja Wybranowska - absolwentka Politechniki Wrocławskiej, na co dzień poważna inżynier w branży dźwignicowej. Poza pracą aspirująca kolażystka i wege-kucharka.
 
Marcin Cibor - obecnie wykładowca na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, architekt wnętrz w prowadzonej przez siebie firmie Cibor Design, twórca autorskich wystaw malarskich łączonych z teatralnymi performansami. Absolwent studiów na wydziale Architektury Wnętrz i Wzornictwa na ASP we Wrocławiu. W 2016 roku uzyskał tytuł magistra sztuk (dyplom pod okiem prof. dr hab. Dariusza Grzybowicza).

 

Dzień ósmy

eksponat: figurka rybaka z drzewa różanego i kilimy z lat 50
właściciel: Mariano De Oña Martinez
 
Dzisiaj odwiedzamy pochodzącego z Argentyny Mariano, który od czterech lat mieszka we Wrocławiu- tutaj pracuje jako stolarz, muzykuje w dwóch kapelach i wychowuje pięknego synka.
 
Mariano: Chciałem Wam pokazać moją figurkę z drewna różanego. To taki medytujący rybak, który stracił wędkę. Kupiłem go na Młynie (targ przy nieczynnym Młynie Sułkowice we Wrocławiu), leżał w kartonie i wpadł mi w oko. Spodobała mi się jego niewzruszona mina, zamknięte oczy i przygarbione ciało. Niedawno nieco pokomplikowało mi się życie rodzinne - musiałem zmienić lokum. Zabrałem ze sobą rybaka. Moja żona bardzo go nie lubiła. Za jego plecami wiszą na ścianach kilimy, nie są moje - należą do właścicielki mieszkania, w którym obecnie mieszkam. Są wszędzie. Przywiozła je ze sobą do Polski po tym, jak malowała domy w Norwegii. Ewidentnie bardzo lubi przedmioty związane z historią, sama ubiera się jak kobiety w latach 30. XX w. W tych zdobiących ściany tkaninach jest tyle samo prostoty, co etnicznego piękna i bogactwa.
W trudnych chwilach przedmioty mogą być trochę jak talizmany i wprowadzać nas w przyjemniejsze stany. Dają ukojenie i pozwalają czuć się jak u siebie.
 
Mariano De Oña Martinez - zdolny samouk, pochodzi z Rosario w Argentynie. Od najmłodszych lat fascynuje go muzyka. W jego rodzinnym domu był fortepian, do którego miał zawsze dostęp. Jego głównym instrumentem jest gitara basowa, jednak charakter wykonywanej obecnie przez niego muzyki (cumbia) sprawia, że poświęca mnóstwo uwagi fortepianom i organom. Zawodowo spełnia się jako stolarz: restauruje i wykonuje meble na zamówienie. Jest samoukiem, lubi stawiać sobie wyzwania, ceni sobie pracę, w której dzięki metodzie prób i błędów doskonali się i zdobywa cenne doświadczenie. Mariano można spotkać na wrocławskich scenach. Występuje z zespołem
Faustina Calavera sneaky jesus.
 
Kilimy w wynajmowanym mieszkaniu Mariano pochodzą prawdopodobnie z lat 50., zostały przywiezione do Polski z Norwegii, jednak jak wskazuje specjalistka Splotka, większy może pochodzić z rąk Rdzennych Amerykanów (być może Meksyk). Mniejszy nosi w swoim wzornictwie więcej cech europejskich. Jak wskazuje- charakterystyczne zygzaki są wspólne dla wielu kultur, dla których słońce i błyskawice były czczone i miały swoje ważne miejsce w kulcie. (Polecamy przy okazji dzisiejszy tekst od Splotka o tym jak rozróżniać tkaniny: ttps://linkd.pl/pp2me).
 
Figurka należąca do Mariano zrobiona jest z drzewa różanego, które charakteryzuje się wyjątkowym kolorem i zapachem. Można je spotkać na różnych kontynentach, jednak najcenniejsze pochodzą z Brazylii. Dzięki swoim właściwościom, w tym akustycznych, często służy do produkcji instrumentów muzycznych (np. fortepiany). Nie powinna więc dziwić chemia łącząca tego muzyka i jego rybaka.

 

Kuratorka wystawy: Małgorzata Grączewska.

Wpis w kategorii: Aktualności